Po Warszawie spacerują wampiry
Magdalena Kozak to ostra dziewczyna jest. Z pozoru- drobna blondyneczka, ale niech was nie zwiedzie błysk niebieskich oczu. Skacze ze spadochronem, obraca się wśród komandosów, strzela z pistoletu, a i sztuki walki jak wieść niesie nie są jej obce.
Strona z 1
O czym taka dziewczyna mogła napisać powieść? O miłości? O niezrozumieniu przez świat? O smokach i rycerzu na białym koniu? A co powiecie na mocną, chciałoby się rzec: męską literaturę?
„Renegat” to kontynuacja doskonale przyjętego „Nocarza” i nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem jeśli powiem, że bez znajomości tomu pierwszego nie należy sięgać po tom drugi. Autorka słusznie nie zadaje sobie trudu wprowadzenia czytelnika w akcję, zapewne zakłada, że zakończenie „Nocarza” tkwi nadal mocno w jego pamięci… i zapewne ma tutaj rację.
Miejsce akcji- Warszawa i okolice. Warszawa doskonale nam znana, miasto które każdego dnia oglądamy z okien tramwaju, ulicami którego spokojnie zmierzamy na uczelnię lub do pracy. Świadomość, że – zwłaszcza wieczorową porą- wraz z nami po jej ulicach krążą wampiry dodaje smaczku popołudniowym przechadzkom. Wampiry zachowują się dość klasycznie, jedni za wszelka cenę starają się utrzymać przymierze z ludźmi i nie traktować ich jako wyszynk, inni znów wierni tradycji za nic nie chcą się przekonać do korzystania z krwi syntetycznej.
Trudno pisać cokolwiek o tej książce. Trudno nie zdradzić fabuły. Magda Kozak powiela co prawda większość klasycznych wątków, z formowaniem drużyny przez gościa nienawidzącego swych podwładnych włącznie, ale czyni to z wdziękiem, zatem czytelnik nie zastanawia się zbyt długo i daje się porwać opowieści.
Jest tu miejsce na przyjaźń, miłość, zdradę. Jest honor, konsekwencja, wahanie.
Polecam.
Magdalena Kozak, „Renegat”, Fabryka Słów 2007
fot. Fabryka Słów