Tego typu lustro pojawi się prędzej na ścianie modnego klubu bądź pokoju zbuntowanej nastolatki, niż w nobliwym wnętrzu luksusowego hotelu, ale nie przesądzajmy z góry.
Pomysł Phila Simsa kojarzyć się może luźno z subkulturą emo, te ostre krawędzie żyletek, równie niebezpieczne krawędzie lustra… – pole do interpretacji, co właściwie twórca miał na myśli jest szerokie.
Czy prezentowany przez nas produkt jest idealnym prezentem dla wrażliwego, niezrozumiałego przez świat nastolatka płci obojętnej oceńcie sami, ale naszym zdaniem jest to sprzęt niezbędny dla wykonania odpowiedniego makijażu czy uzyskania wymarzonej fryzury. Melodramatyzm tej sceny jest tak oczywisty i narzuca się sam przez się, że nie ma sensu tego osobno podkreślać.