Póki jednak nie jesteśmy celebrities i nie posiadamy „swojego własnego” projektanta wcale nie musimy być skazane na niebezpieczeństwo, iż naszą ukochaną bluzkę kupi jeszcze jakieś pół miliona innych dziewcząt. Wyjść jest kilka.
Po pierwsze –
krawcowa. Wiem, iż zawód ten powoli umiera, a nam kojarzy się z garsonkami szytymi przez ciocie z okazji różnych wesel. Ze mną było podobnie – do momentu, gdy nie zakochałam się na śmierć i życie w sukience, którą nosi moja ulubiona bohaterka serialowa. Po bezowocnych poszukiwaniach – znalazłam zdjęcia sukienki, wydrukowałam je i zaniosłam krawcowej. Efektem jest stała współpraca z krawcową i pęczniejąca szafa. Dlatego nie bójcie się ryzyka i spróbujcie – być może jest to szansa na spełnienie waszych „ubraniowych pragnień”.

Zupełnie wyjątkowe rzeczy znaleźć możecie w sklepach typu second-hand. Odzież vintage zyskuje sobie coraz to większą popularność: jeśli szukacie czegoś niepowtarzalnego, często markowego (i po umiarkowanych cenach) – to zdecydowanie warto wyruszyć na łowy. Internetowy sklep, który z pewnością zasługuje na waszą uwagę to
Vintageshop.
Lecz jeśli i to nie jest w stanie zaspokoić waszego pragnienia posiadania czegoś zupełnie wyjątkowego – pozostaje wam Internet – miejsce prezentacji kolekcji młodych, zdolnych, często dopiero zdobywających pierwsze szlify w świecie mody, projektantów. Zdecydowanie największy wybór oryginalnych ubrań proponuje sklep internetowy
salt and pepper. Dzięki niemu każda z nas stać się może właścicielką spódnicy od Macieja Zienia, torebki od Marty Ignatowicz, płaszcza zaprojektowanego przez Violę Śpiechowicz. Oczywiście, jeśli tylko zdecydujemy się przeznaczyć na ten szczytny cel odpowiednią ilość pieniędzy.

Moim osobistym typem jest strona internetowa
http://www.haloart.pl/ubrania.html . W dziale „odzież autorska” czasem można znaleźć przepiękne i niekonwencjonalne dodatki czy ubrania – jak mufki – dziś nieco zapomniany dodatek do stroju, który jeszcze sto lat temu znajdował się w szafie każdej szanującej się elegantki.
Wyprawę po złote runo – a więc całkowicie oryginalne stroje - proponuję rozpocząć od wyżej wymienionych stron. Lecz warto poszperać – być może w globalnej sieci, jaką jest Internet, znaleźć można niejedną muszlę, po otwarciu której znajdziemy perłę. Zatem, Drogie Panie – zapraszam do klawiatur. I jeśli znajdziecie coś interesujące – nie ociągajcie się i powiadomcie nie tylko autorkę powyższego artykułu, ale i czytelniczki portalu lazyhours. W końcu każda z nas chce być wyjątkowa.
tekst: Daria Gosek