Niezwykle ujmująca, nostalgiczna, momentami gwałcąca cynizmem powieść twórcy zbioru opowiadań "Oprócz marzeń warto mieć papierosy" wciąga od pierwszych wersów tekstu.
Na wstępie dodam, iż książka ta do najlżejszych nie należy. Nie czyta się jej z radością, wertując pospiesznie stronice. Wzbudza raczej pewnego rodzaju niepokój, pozbawiając bez reszty skrawków nadziei. Podszyta melancholią ilustruje przekrój życia człowieka, wkraczającego w etap tzw. dojrzałości.
"Dorastasz i jakoś masz te swoje prawie trzydzieści lat. Pracujesz gdzieś i męczysz się strasznie, że to już trzydzieści lat, a ty nie zrobiłeś tych tysiąca dwustu rzeczy, które miałeś zrobić. I to jest taka męka, że czasem nie widzisz już sensu w żadnym z mijających dni."
Krok za krokiem, zagłębiając się w kolejne części powieści zanurzamy się w chłodną i beznadziejną przestrzeń. Śledzimy jak gdyby nieskładne myśli głównego bohatera, które ogarnięte chaosem nie tworzą żadnej całości. On sam, zrezygnowany i samotny pyta o sens ludzkiego życia. Słyszy pustkę.
"Moi rodzice byli bardzo szczęśliwym małżeństwem. Z tego wszystkiego została mi za mała jarmułka, brak kawałka skóry w majtkach, no i kilka krótkich zdań: Przepraszam, ale potrzebuję iść do ubikacji, Przepraszam, ale moich rodziców zabili naziści".
Każde z pozoru luźne opowiadanie kończy się mniej, lub bardziej pesymistyczną, bądź ironiczną punetą. Strachota idealnie obrazuje atmosferę naszych czasów. Wszechobecna depresja, spóźniająca się pensja, gówniane realia... Szybka egzystencja z wyjałowioną zawartością.
A cała wegetacja przebiega pomyślnie na tzw. Chamowie, gdzie Białoszewski miał swój dom, a i inni poeci jeździli tramwajami...Gdzie absurd i groteska wpisują się w życie tak łatwo jak osiedlowe graffiti...
Juliusz Strachota
'Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego'
wydawnictwo Ha!art
http://www.ha.art.pl/