„Zwyczajne życie” to doskonałe psychologiczne studium obsesji, napisane językiem ironicznym, pełnym komizmu sytuacyjnego i słownego, a zarazem delikatnym i wyrozumiałym wobec osoby opanowanej przez paranoiczne myśli. I chociaż powieść Salvayre bawi momentami do łez, to jednak łzy te podszyte są równocześnie pewnym podświadomym lękiem o stan naszej własnej psychiki. Czytelnikowi towarzyszy obawa, czy aby sam nie przekroczył już cienkiej granicy pomiędzy ludzkim nieporozumieniem, babskimi pretensjami, męskimi ambicjami a obsesyjnym pielęgnowaniem w sobie nienawiści, ansów, fochów, dąsów i czego tam jeszcze. Pomiędzy słusznym domaganiem się poszanowania własnej osoby od innych a wynoszeniem się ponad nich w tym jedynie celu, by upokorzyć tych drugich. A do tego wszystkiego świat wokół nas raczej nie pomaga zachować równowagi, lecz na wszelki możliwy sposób burzy te nieliczne ostańce w naszym układzie nerwowym.
Mimo owej gorzkiej do przełknięcia pigułki, mimo poczucia wyrzutów sumienia, które pojawią się i to z pewnością u co bardziej wrażliwych czytelników, gorąco polecam powieść „Zwyczajne…” zwłaszcza wszystkim znerwicowanym, będącym na różnorakich życiowych krawędziach ku przestrodze, aby w porę odnaleźli drogę wyjścia z tej ślepej uliczki.