Nie pamiętam już lektury, która trzymałaby mnie w takim napięciu intelektualnym i emocjonalnym od pierwszej do ostatniej karty. Nie pamiętam, czy w bogatym zestawie przeczytanych książek zdarzyła się taka, którą czytałam z wypiekami na twarzy, a zarazem z nieustannym rozbawieniem. Nieludzka komedia spełnia bowiem wszelkie kryteria dobrego kryminału, czarnej komedii, eseju prowadzącego dyskurs ze światem literatury, ze światem oświaty, ze światem absurdów, jakie otaczają nas na co dzień. Wreszcie spełnia także kryteria zbioru opowiadań, gdyż każdy rozdział, choć wnosi coś do całości powieści, stanowiąc jej część, mógłby równie dobrze być potraktowany jako odrębny organizm, jako samoistny obrazek, który pragnie wprowadzić czytelnika głębiej w jakiś wybrany problem natury filozoficznej, społecznej, lingwistycznej, krytycznoliterackiej czy psychologicznej.
Proza Franczaka to genialny kolaż wyśmienitej warstwy językowej, dogłębnie przemyślanej i zaskakującej co rusz fabuły, licznych nawiązań do literatury od antyku po współczesność, wszystko zaś oprawione zostało w studium charakterów godne Balzaka czy Dostojewskiego oraz analizę współczesnej wersji upupiania, tym razem ciała pedagogicznego, godną samego Gomro. Całość Autor zwieńczył zaś prezentacją swoich stylistycznych możliwości, zawierając w ostatnim rozdziale pasaż po takich gatunkach, jak: reportaż, notatka prasowa, list prywatny, komentarz na forum, list do redakcji jakiegoś nawiedzonego antysemity, oświadczenie wydawcy, zeznania świadków, sprawozdanie policji ze śledztwa.
Z całokształtu wyłania się szerokie spektrum możliwości lingwistycznych, stylistycznych i intelektualnych trzydziestojednoletniego doktora Uniwersytetu Jagiellońskiego, na każdej karcie powieści odbija się jego głęboka świadomość słowa, obrazu, rzeczywistości, rzadko spotykana świadomość i zrozumienie literatury – czym ona jest i do czego powinna wieść zarówno autora, jak i czytelnika. Dzięki owej palecie możliwości Franczak przeprowadza nas przez swoją fabułę niczym natchniony, kolejne zdania same się czytają, a bogactwo aluzji, ironii, nawiązań, tropów sprawia, że chce się więcej i więcej, że człowiek ma poczucie uczestniczenia w wybornej uczcie, z której nie ma ochoty wychodzić. Po lekturze Nieludzkiej komedii pozostaje w czytelniku wrażenie czystości, przejrzystości, spójności i logiczności tekstu, pozostaje uczucie udziału w wydarzeniu wartościowym, mającym oczyszczającą moc.
Być może ktoś zarzuci niniejszej recenzji brak opisu zawartości fabuły przy równoczesnym nadmiarze swoistej laudacji. Powiem jedynie, iż to zabieg celowy, gdyż piękna prozy Franczaka nie odkryje się dzięki znajomości planu ramowego powieści oraz spisu postaci, ale jedynie dzięki wnikliwej lekturze Nieludzkiej…, do czego chciałam zachęcić, ujawniając własną fascynację tekstem. Mam nadzieję, że zainteresowani już znaleźli powody do sięgnięcia po powieść Franczaka, a niezdecydowanych zachęcam do ponownego przeczytania powyższej recenzji.