O tym że ludy Dalekiego Wschodu mają
a) nieprawdopodobne pomysły
b) talent do tworzenia produktów o jakich nie pomyślałby nikt inny w świecie
wiadomo nie od dziś.
W tym mniemaniu utwierdził mnie dziś sympatyczny - acz momentami cenzuralny inaczej - blog The UnCoolHunter. Wspaniała odtrutka swoją drogą na nasz pięknie poukładany świat, z czystymi przestrzeniami oraz nowoczesnymi liniami.
Otóż, rzecz o której rzeczony UnCoolHunter pisał nie tak znowu dawno to specyficzny hmmm... szalik? Jako się w tytule rzekło, szalik ten przeznaczony jest dla wielbicieli biustów, ale nie polecamy go na wizytę w urzędach, kościołach, na imieninach nobliwych babć i w innych sytuacjach wymagających dopięcia na ostatni guzik.
Z drugiej strony łatwo nam sobie wyobrazić, że staje się on przebojem niektórych osiemnastek tudzież imprez studenckich.
A szaliczek wygląda tak - KLIKAMY.
Prawda, że śliczny?
Widok dostojnych pań siedzących w szalikach przy popołudniowej herbacie- bezcenny.