Bowiem wyobraźnia ludzka jest niczym nieograniczona i po raz kolejny przekonujemy się, że źródłem inspiracji może być dokładnie wszystko.
Przyrodę zarówno ożywioną jak i nieożywioną LazyHours w zasadzie lubi, aczkolwiek zdecydowanie preferuje pogodne biedronki niż namolne osy, a mruczące koty mają wybitą przewagę nad populacją płazów i gadów. Nie żebyśmy mieli coś do jaszczurek bądź krokodyli, ale rozumiecie...
Tymczasem okazuje się, że są ludzie których preferencje wyglądają zupełnie odmiennie. Zastanawiam się bowiem, cóż mogłoby mnie nakłonić do postawienia sobie w pokoju lampy inspirowanej najwyraźniej skolopendrą. Olbrzymią, dodajmy, bowiem rzeczona lampka ma niemal pół metra wysokości i ok. 78 cm długości. Wygląda tak (klikamy!) a kosztuje 2600 dolarów. Designer ogólnie miał chyba jakieś niemiłe przeżycia ze wspomnianymi wyżej robaczkami, bowiem dziwnym trafem większość projektów z brookylońskiego studia kojarzy mi się dość jednoznacznie.
Nie zmienia to jednak faktu, iż 2600 dolarów jakie winszują sobie za prezentowaną lampkę jest ceną imho nazbyt wygórowaną w stosunku do otrzymywanego produktu. Za taki stoliczek prędzej byłabym skłonna przepłacić...